Uchodźcy

WIADOMOŚCI

SPORT

Piątek, 1 lipca
im. Haliny, Marcina, Mariana

Polska: Gdzie są nasze schrony, gdzie obrona cywilna?

Wtorek, 29 marca 2022, 13:30
Autor: Stanisław Firszt
Zdjęcie ilustracyjne
Fot. pixabay.com
Lata 60. i 70. XX wieku, czas zimnej wojny, to czas także budowy np. nowych przedszkoli czy szkół. Starano się w ich podziemiach budować i urządzać schrony dla ochrony dzieci w czasie zagrożenia. Nawet w trakcie budowy Pałacu Kultury umieszczono tam stosownie przygotowane i wyposażone schrony. Prawie każdy większy zakład pracy miał przygotowane schrony i miejsca ukrycia dla zatrudnionych tam osób. W wielu miastach istniały jeszcze w nie najgorszej kondycji schrony zbudowane przez Niemców podczas drugiej wojny światowej.

Ze szkoły podstawowej (w Legnicy) pamiętam ćwiczenia przeciwlotnicze w czasie zajęć lekcyjnych. Zorganizowano nam, dzieciom nawet wycieczkę do najbliższego schronu. Mieścił się on w budynku przedszkola kolejowego przy ul. Łąkowej (dzisiaj nie ma już nawet tego budynku). Schodziliśmy parami do pomieszczeń piwnicznych zaopatrzonych w żelazne, szczelne drzwi. Tam znajdowały się niewielkie i dość niskie salki (nasza pani musiała się schylać), w których stały rzędem drewniane ławeczki, na których usadzono nas rzędami. Zamknięto drzwi i włączono filtry powietrza. Pamiętam szum silników i lekki powiew. Później wyłączono światło i okazało się, że na ścianach nadal widzieliśmy strzałki i napisy, które wykonano farbą fosforyzującą. Wycieczka ta zrobiła na mnie wielkie wrażenie bowiem codziennie przechodziłem obok tego przedszkola wracając ze szkoły i nigdy nie przypuszczałem, że znajduje się w nim taki schron.

W całej Legnicy w wielu miejscach były charakterystyczne wejścia do schronów przeciwlotniczych. Pamiętam, że ktoś o to dbał bowiem metalowe wejścia do nich były malowane świeżą farbą, były oznakowane i zamykane, a nawet plombowane ołowianymi plombami.

W mojej dzielnicy w niedalekiej odległości znajdowały się tory kolejowe i parowozownia (lokomotywownia). Przy tych obiektach była spora ilość schronów, a nawet betonowych stanowisk obserwacyjnych i strażniczych. Obiekty te były w zainteresowaniu dorastających chłopców, którzy lubili bawić się w nich. Już wtedy wiedzieliśmy, że „interesowali” się nimi także okoliczni mieszkańcy, którzy rozbijali wejścia do nich i dewastowali wnętrza. Działo się to szczególnie w końcu lat 70. XX wieku. Niektóre schrony w mieście były tak zdewastowane, że zamykano wejścia do nich. To też nie pomagało bo wybijano w tych ścianach dziury i nadal niszczono te urządzenia, w których urządzono meliny pijackie i miejsca schronienia pół światka miejskiego. Z czasem schrony likwidowano albo zupełnie je rozbijając, albo zasypując. Z przestrzeni miejskiej znikały charakterystyczne betonowe wejścia do schronów.

W latach 60. i 70. XX wieku, na terenie Polski, aktywnie działała Liga Obrony Kraju (założona w 1952 roku). Starała się ona wyszkolić jak największą ilość społeczeństwa, tak w zakresie obrony cywilnej, sprawności obronnej jaki i szkoląc kierowców niezbędnych w okresie zagrożenia kraju.

Jako uczeń Liceum w Legnicy, zapisałem się do LOK, chcąc postrzelać sobie z kbks-u. Największą atrakcją była wizyta na wojskowej (sportowej) strzelnicy nad rzeką Kaczawą. Z ramienia tej organizacji odbyłem wyjazdowe szkolenie w Brzegu Dolnym. Było to dla wszystkich uczestników wielkie przeżycie. Mieliśmy mundury, berety z emblematem LOK-u i co najważniejsze wydano nam maski przeciwgazowe oraz broń (kbks-y). Czuliśmy się jak w prawdziwym wojsku (ćwiczenia, strzelanie i pełnienie warty). Z całego pobytu w Brzegu, najbardziej zapamiętaliśmy wycieczkę do zakładów chemicznych „Rokita”. Tam pokazano nam prawdziwe schrony i zabezpieczenia dla załogi w czasie ataku z powietrza. Betonowe schrony z wieloma doskonale oznaczonymi i wyposażonymi pomieszczeniami ciągnące się dziesiątkami metrów. Wszystko to zrobiło na nas ogromne wrażenie. Tym bardziej, że na zewnątrz nikt nie domyśliłby się co jest pod ziemią. Wynikiem dwutygodniowego szkolenia było uzyskanie przez nas złotej Młodzieżowej Odznaki Sprawności Obronnej. Dzisiaj podobne szkolenia odbywają się w klasach o profilu wojskowym w wielu miastach Polski.

Niszczenie infrastruktury ochronnej na czas wojny, zaczęło się na dobre w Polsce, w II poł. lat 70. XX wieku. Ogólne odprężenie powodowało, że schrony, bunkry i umiejętności obronne ludności stawały się zbędne. Kiedy w 1981 roku otrzymałem powołanie do wojska, trafiłem do największej jednostki łączności w Polsce, do Sieradza (brygada łączności). Tu w latach 20. XX wieku stacjonował 30 Pułk Strzelców Kaniowskich, który wsławił się tym, że w 1926 roku jako pierwszy, wspierający przewrót majowy Józefa Piłsudskiego wkroczył do Warszawy. W czasie wojny stacjonowała tam jednostka Luftwaffe. Kiedy przekraczałem bramę tej jednostki, idąc zalesioną aleją zauważyłem na trawnikach wśród drzew charakterystyczne betonowe zejścia do schronów, a na drzwiach do nich czerwone tabliczki z napisami: „Nie wchodzić, grozi zawaleniem” (sic!). Zastanawiałem się wówczas do jakiej to jednostki trafiłem (?). Upadek dbania o obronność kraju i ochronę ludzi na czas wojny w Polsce był kompletny (!).

Nie inaczej było w Jeleniej Górze. Do dzisiaj krążą legendy o jeleniogórskich podziemiach. Część z nich jeszcze w latach 70. XX w. była w dość dobrym stanie, a część schronów była nawet dobrze utrzymana. Największe tego typu konstrukcje istniały pod Wzgórzem Kościuszki (w latach 70. i 80. XX wieku przekształcono te wnętrza w magazyny chemikaliów, a w latach 90. były tu beczki ze śledziami. Później była tu knajpa.) oraz pod wzgórzami przy dworcu kolejowym.

Także w Cieplicach jeszcze do niedawna można było trafić na resztki dawnej infrastruktury i wyposażenia, które przygotowane były na najgorsze czasy konfliktu zbrojnego. W samym centrum Uzdrowiska w specjalnie przygotowanych miejscach znajdowała się infrastruktura na czas „W” oraz zgromadzone było wyposażenie Obrony Cywilnej. Tu też miały działać oddziały złożone z pracowników, którym w razie potrzeby wydawano wyposażenie i sprzęt przydatny do ochrony osobistej, mienia i ratowania życia i zdrowia mieszkańców Cieplic i kuracjuszy.

Resztki tej całej infrastruktury mogłem oglądać kiedy w 2009/2010 roku miasto Jelenia Góra przejmowało obiekt pocysterski od Uzdrowiska Cieplice, celem umieszczenia tam po remoncie, siedziby Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze. Na parterze, tuż po wejściu do obiektu, od strony dziedzińca Długiego Domu, w sali po prawej stroni (dzisiaj sala prelekcyjna) za kratą i metalowymi drzwiami znajdowało się ważne dla całych Cieplic pomieszczenie. Tu na środku stał silnik czołgowy i podłączony do niego generator prądu. W czasie wojny miano włączyć tą mini elektrownię, która miała zabezpieczyć w energię elektryczną znaczną część Cieplic. Na pierwszy piętrze obiektu znajdowały się magazyny różnego rodzaju sprzętów technicznych. Najbardziej interesujące znajdowały się w skrzydle północno-zachodnim. Należały one do zakładowego oddziału Obrony Cywilnej. Znaleźliśmy resztki zgromadzonego tam kiedyś wyposażenia: nosze brezentowe, worki z beretami i pasami parcianymi, zdekompletowane brezentowe apteczki, termometry, znaczną ilość opasek na ramię z napisem „OC” (Obrona Cywilna) a nawet meble ambulatoryjne.

Dzisiaj tego wszystkiego już nie ma. Jedynym dowodem, że coś jeszcze działa to syreny alarmowe, których sprawność sprawdza się od czasu do czasu. Miejsca ukrycia ludności cywilnej w czasie ataku powietrznego albo są całkowicie zniszczone, albo przekształcone w atrakcje turystyczne…

Ogłoszenia

Czytaj również

Wilhelm Kubsz kapelan I Dywizji im. Kościuszki

Kurort przed wiekami

Sesja Rady Miejskiej z imieninami

Czytaj również

Śmierć księżnej Agnieszki – skutki dla Śląska

Uciekinier w… szałasie

Ernst Haeckel, potomek kunickich bielarzy

Skromne finansowanie – skromny Festiwal Teatrów Ulicznych

Otworzą ruch na alei Wojska Polskiego

Imperium Liliputina

Co z grobowcem Zietena?

Jeleniogórskie czasopisma po 1945 roku

Festyn parafialny u Pijarów