Uchodźcy

WIADOMOŚCI

SPORT

Piątek, 1 lipca
im. Haliny, Marcina, Mariana

Jelenia Góra: Trudne początki Muzeum Przyrodniczego

Wtorek, 26 kwietnia 2022, 5:53
Autor: Stanisław Firszt
Fot. Archiwum S. Firszta
Po zakończeniu działań wojennych i objęciu Dolnego Śląska przez polskie władze, ruszyły na ten teren tysiące ludzi. Jedni z chęci osiedlenia, inni aby się wzbogacić, a inni z ciekawości, żeby na własne oczy zobaczyć co Polska uzyskała w zamian za zniszczenia i oddanie Kresów Wschodnich…

Wśród tych ludzi byli także muzealnicy, których zadaniem w ramach podróży służbowych, było rozpoznanie co do wartości i ilości znajdujących się tutaj muzealiów, dzieł sztuki i obiektów ważnych dla nauki.

W czerwcu 1946 roku do Cieplic przyjechał Janusz Nesta kustosz Państwowego Muzeum Zoologicznego w Warszawie, którego zbiory uległy zniszczeniu w 1944 roku. Stwierdził on, że "w muzeum przy państwowym Zdrojowisku w Cieplicach znajdują się zbiory, głównie ornitologiczne", których ocenił na 30.000 sztuk. Napisał, że "wszystkie okazy były ładnie wypchane, nie miały etykiet i reprezentowały ptaki egzotyczne".

Muzeum mieszczące się w Długim Domu, podlegało wówczas pod Uzdrowisko Cieplice, a kierowała nim Maria Langdo, która nie miała odpowiednich kwalifikacji, więc starała się pozyskać na to stanowisko prof. J. Domaniewskiego z Lublina. Niestety ze względów zdrowotnych zwlekał on z przyjazdem do Cieplic Śląskich Zdroju, ale był zainteresowany tą pracą. Dla niego M. Langdo
sporządziła wg niemieckiego katalogu spis znajdujących się w muzeum eksponatów. Było to: 4661 ptaków, 7345 jaj, 10615 motyli, 7000 chrząszczy, 2000 morskich zwierząt, 242 ryby, gady i korale, 382 eksponaty etnograficzne, 444 grzyby (modele), 31 preparatów mokrych i 56 przekrojów drzew.

Tymczasem w Warszawie trwały inne działania. W maju1947 roku Stanisław Feliksiak, dyrektor Muzeum Zoologicznego w Warszawie napisał do Ministerstwa Ziem Odzyskanych, że w Cieplicach jest zbiór o olbrzymiej wartości, ale bez opieki i dlatego eksponaty powinny trafić do niego do Warszawy.

W tym czasie do Cieplic przyjechał prof. Domaniecki, aby zapoznać się z placówką, którą miał przecież objąć. Stwierdził, że zbiory są piękne ale warunki muzeum bardzo złe (natłok, małe pomieszczenia).

W grudniu 1947 roku władze Państwowego Uzdrowiska w Cieplicach przekazały do Państwowego Uzdrowiska w Szczawnie Zdroju: 498 ptaków, 752 motyle, 66 żuków i 4 chrząszcze. Miały to być tylko dublety i tylko wypożyczone, ale nikt o to nie dbał. W tym czasie Maria Langdo słała listy do prof. Domaniewskiego, aby jak najszybciej objął kierowanie muzeum. Skarżyła się jednocześnie, że władze Uzdrowiska nic jej nie pomagają i że są nastawione „tylko na eksplorację muzeum, która daje piękne dochody”. Nie zapłacono też panu Szatkowskiemu, który miał opisać eksponaty i po to przyjechał z Warszawy.

W maju 1948 roku dyrektor Uzdrowiska dr Adam Ligas pisał do prof. J. Domaniewskiego, aby niezwłocznie przyjechał do Cieplic. A w sierpniu tego roku Maria Langdo informowała profesora, że zmieniły się władze Uzdrowiska i może będą jakieś zmiany. Starała się o zmianę siedziby muzeum, a jak nie to żeby chociaż rozładować natłok, dlatego chciała oddać część zbiorów do Wrocławia.

Prof. J. Domaniewski w 1948 roku zanotował, że władze Uzdrowiska przekażą muzeum Komisji Zdrojowej, która „ma na celu uprzyjemnienie kuracjuszom kulturalnego pobytu”. Tymczasem M. Langdo informowała profesora, że komplikuje się sprawa przeniesienia zbiorów. A rok później, że rozmawiała z dyrektorem Uzdrowiska, po co było zaczynać z muzeum, jak się na nie
nic nie łoży i jest nieporządek. Dyrektor miał jej powiedzieć, że jeśli ktoś pyta „dlaczego nie ma porządku, to proszę do mnie odsyłać, a pani nie wolno na ten temat rozmawiać”.

W następnym liście z 1949 roku, napisała: „Ciężko jest pracować, w tym bałaganie i w tych zapchanych salach, przy tak masowym zwiedzaniu muzeum. Proszę Boga by był to mój ostatni sezon”. W czerwcu 1949 roku, prof. J. Domaniewski sporządził opinie na temat muzeum, którą przedstawił zarządowi Uzdrowiska, m.in. stwierdził: „Wszystkie okazy winny się znajdować w szafach i gablotach. Niedopuszczalne jest, aby stały na podłodze, na szafkach, czy wisiały na ścianach. Tak umieszczone niszczeją bardzo szybko, nie mówiąc już o tym, że są oskubywane przez publiczność”.

W czerwcu 1949 roku, do muzeum wpłynęło pismo od Naczelnego Uzdrowiska z Warszawy z poleceniem wydania wszystkich eksponatów zoologicznych poniemieckich dla Ministra Oświaty. We wrześniu 1949 roku prof. J. Domaniewski napisał list do Uzdrowiska z pytaniem dlaczego za swoją pracę nie otrzymał jeszcze żadnych pieniędzy. W listopadzie 1949 roku M. Langdo poinformowała prof. J. Domaniewskiego, że był w muzeum ponownie Janusz Nast z Warszawy i oglądał eksponaty. Na podstawie jego opinii Ministerstwo miało zdecydować gdzie przekazać cieplickie zbiory. Był projekt, aby podzielić je między Warszawę i Wrocław.

Dlatego prof. J. Domaniewski udał się do Warszawy do Ministra Kultury i Sztuki prosząc o pomoc finansową i poinformował, że muzeum w Cieplicach ma ogromną frekwencję. W 1946 roku było 14.039 zwiedzających, w 1947 roku 69.815, w 1948-74.375, a w 1949 roku było 80.386 zwiedzających. Stwierdził też, że na swoich stanowiskach powinni pozostać wszyscy pracownicy, tj.: Maria
Langdo-kustosz w dziale przyrodniczym, Józef Szczuka – administrator, Ewa Topolnicka – sekretarka, (syn sławnego preparatora Georga Martiniego), Michał Płaskonka- laborant i Barbara Grządziel – sprzątaczka.

Z dniem 1 stycznia 1950 roku, muzeum zostało przejęte przez Ministerstwo Kultury i Sztuki, tak jak inne tego typu placówki w Polsce. W lutym tego roku prof. J. Domaniewski zrezygnował z kierowania muzeum i zaproponował, aby kierowała nim Maria Langdo, bo miała duże doświadczenie. W marcu 1950 roku M. Langdo napisała do Ministerstwa o pomoc w wielu problemach.

Tymczasem prof. J. Domaniewski wstawił się za Kurtem Martinim, którego nie chciano przyjąć do pracy w muzeum ponieważ napisał podanie po niemiecku. Nic to jednak nie pomogło i władze pozbyły się wysokiej rangi specjalisty. Muzeum zostało bez preparatora-konserwatora. Ministerstwo zażądało natomiast, aby muzeum urządziło wystawę dla pogłębienia sojuszu z ZSRR. Wyeksponowano ją w listopadzie 1950 roku (33 rocznica rewolucji październikowej)., m.in. wyeksponowano portrety Miczurina i Łysenki.

W marcu 1952 roku Maria Langdo napisała do prof. J. Domaniewskiego: „Dowiedziałam się drogą prywatną, że w naszym muzeum zrobią czystkę, tj. zabiorą historyczne eksponaty, a wszystkie zbiory przyrodnicze z muzeów Dolnego Śląska mają przesłać do nas”. Tylko część z tego się sprawdziła. W 1952 roku zabrano eksponaty historyczne, ale nic nie przywiedziono i zabrano też zbiory przyrodnicze (najcenniejsze). W końcu przeprowadzono remont, a z resztek ogołoconych zbiorów, w 1954 roku utworzono Muzeum Przyrodnicze w Cieplicach Śląskich Zdroju.

Takie były początki, ale kłopoty i problemy dzięki złym decyzją podejmowanym odgórnie w Cieplicach, Jeleniej Górze, Wrocławiu i Warszawie towarzyszą muzeum do dzisiaj.

Ogłoszenia

Czytaj również

Za Bobrem…

Wypadek autokaru z pasażerami na Przełęczy Kowarskiej

Otworzą ruch na alei Wojska Polskiego

Czytaj również

Filia KL Gross Rosen w Jeleniej Górze–Cieplicach

Uciekinier w… szałasie

Skromne finansowanie – skromny Festiwal Teatrów Ulicznych

Kurort przed wiekami

Migawki z historii muzealnictwa w regionie

Cieplickie echa uchwalenia Konstytucji 3 Maja

Festyn parafialny u Pijarów

Górnicze tradycje regionu

Sesja Rady Miejskiej z imieninami