Raport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Poniedziałek, 29 listopada
im. Błażeja, Saturnina

Jelenia Góra: Pomniki... niezwykłe, dziwaczne, zapomniane

Środa, 10 lutego 2021, 11:33
Autor: Jel
Fot. Użyczone
W Cieplicach, ale i Sobieszowie czy Jagniątkowie nie zobaczymy pomników dowodzących męstwa żołnierzy, odwagi dowódców, którzy z mieczem lub szablą w dłoni prowadzą swoje oddziały do boju. Może tylko „Miecze Grunwaldzkie” odrobinę nawiązują do tej stylistyki, prezentując na jednym napisy dotyczące bitew polskich rycerzy i żołnierzy, a na drugim – miejsca martyrologii. Możemy za to zobaczyć jeden pomnik na dwóch cokołach, jelenia o włoskim rodowodzie czy półnagą kobietę, którą nazywamy „Marysieńką”, choć nikt tego nigdzie nie zapisał. Albo obelisk ku czci poetów - dlatego, że się spotkali.

Na skraju Parku Norweskiego stoi obelisk, na którym zapisano: „Dla upamiętnienia spotkania poetów polskich, Wincentego Pola i Kornela Ujejskiego z wybitnym czeskim przyrodnikiem Janem Purkynie u wód w Cieplicach w sierpniu 1847 – społeczeństwo Jeleniej Góry, 1962”.

Wincenty Pol - geograf, poeta, autor „Pieśni o ziemi naszej” przyjechał do Cieplic, by w bibliotece Schaffgotschów studiować polonika. Umówił się towarzysko z czeskim lekarzem, przyjacielem Polaków, założycielem Towarzystwa Literacko-Słowiańskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Dołączył do nich Kornel Ujejski, dobrze zapowiadający się poeta. W. Pol odnotował, że: „Jesteśmy w Warmbrunie, wśród pięknej okolicy z widokiem na pasmo Góry Olbrzymich, które Czesi Karkonoszami nazywają (…) winem napięte mury i domy, a urodzaj traw świadczy (…) o jędrnym oddechu górskiego powietrza”. Tyle wystarczyło, żeby (mniej więcej) w miejscu, w którym towarzysko gawędzili postanowiono 115 lat później postawić wielki głaz.

Nieopodal mostu nad Kamienną stoi pomnik Jana Nepomucena, wielce popularnego na Śląsku i w Czechach świętego, chroniącego przed powodzią. Dziesiątki pomników tego świętego stoi w okolicy, bowiem powodzi było tu wiele. Ten jednak jest inny, bo święty stoi na dwóch cokołach. Jeden ufundował Jan Schaffgotsch w 1713 r. i widać na nim herby rodzin żon fundatora. Fundatorem drugiego, dolnego cokołu z 1758 r. jest polski szlachcic Rafał hrabia Gurowski. Na nim wyryto w łacinie napis: „Ofiarowuję z obowiązku, za pozwoleniem Schaffgotscha podporę pomnika, wznosząc wiekopomnym dzieło, dar hrabiego Gurowskiego, podpisującego się rodem Polaka”. Czemu w tej formie pozostawił po sobie ślad polski hrabia – nie wie nikt.

Święta Jadwiga Śląska – stoi przed budynkiem dawnego lazaretu wojskowego, późniejszego szpitala przy ul. Zjednoczenia Narodowego. Lazaret powstał w 1866 r., a św. Jadwiga była uznawana, pomimo słowiańskiego pochodzenia i statusu żony Piasta śląskiego, Henryka Brodatego, za wielce zasłużoną dla tych ziem, niezależnie od tego, kto nimi władał. Szpital nosił jej imię, rzeźbę wystawiono przed głównym wejściem, a chociaż szpitala już nie ma to rzeźba pozostała.

Michał Archanioł stoi od 1903 r. w Parku Zdrojowym, nieopodal Teatru. Rzeźbę z brązu, autorstwa A. Ruellera odlała drezdeńska firma „Pirner und Franz”, być może na zlecenie rodziny Schaffgotschów, bo to był wówczas ich teren. Napis „Quis ut Deus” („Któż, jak Bóg”) jest odniesieniem się do wszechmożliwości Stwórcy, ale co stało się inspiracją do wystawienia takiej właśnie rzeźby dowódcy hufców anielskich, przebijającego włócznią smoka – nikt już nie wyjaśni.

Pomnik krzesła przed wejściem do Zdrojowego Teatru Animacji ma swoją historię. Na jubileusz 10-lecia Państwowego (wówczas) Teatru Animacji, w 1986 r., scenograf, Waldemar Grażewicz przygotowywał plakat, którego elementem graficznym było krzesło. Zebrała się wokół grupka współpracowników z pracowni plastycznej i doradzała, co byłoby najlepszym rozwiązaniem. Dyskusja przerodziła się w małą biesiadę, bo takie były czasy. Uradzono, w toku coraz bardziej ożywionej debaty, że nie wypada, by jakiekolwiek nogi były bose. A już szczególnie nogi krzesła. Każdy z uczestników zdjął swojego buta i w projekcie każda z nóg zyskała własne, inne od pozostałych obuwie. Chodaka przekazała Maria Czyszczoń, wojskowego buta – sam W. Grażewicz, trampka Piotr Kut, a skórzanego, rozczłapanego półbuta – Krzysztof Zarzycki. Krzesło z tego plakatu przerodziło się z czasem w logo Teatru, a już na początku XXI w., kolejny plastyk Teatru - Levan Mantidze na tej podstawie opracował odlany później według tego pomysłu pomnik.

Na skwerze przy ul. Cervi zainstalowano tablicę z leżącym jeleniem, chociaż herbowe zwierzę jest w Jeleniej Górze prezentowane z reguły w pozycji stojącej. Ta pamiątka natomiast dotyczy jelenia stanowiącego herb włoskiego miasta Cervi, z którym Jelenia Góra podpisała umowę o przyjaźni i współpracy przed 40. laty, na długo wcześniej, niż Polska wstąpiła do UE. W odsłonięciu tej tablicy wziął udział burmistrz włoskiego nadmorskiego kurortu.

Dlaczego imieniem Marysieńki (kojarzonej w Cieplicach – co oczywiste – z królową Sobieską) nazwano półleżącą postać nieco zwalistej, półnagiej damy? Niewykluczone, że tak postrzegał wizytę u wód królowej Marysieńki twórca tej rzeźby Stanisław Brodziak w latach 60.tych ub. wieku. Przez 45 lat rzeźba była eksponowana w sercu Parku Zdrojowego, przed pawilonem „Edward”. Od 2017 r. prezentuje się (już bez asysty paziów, które jej wcześniej towarzyszyły) nieopodal „Term Cieplickich”.

Nigdy natomiast nie zaprezentował się na Placu Piastowskim generał Karol Świerczewski. Jego rzeźba była już wykuta, zainstalowana, niemal gotowa do odsłonięcia, ale… zniknęła. Nie ma żadnych zapisków o tym, kto przejawił inicjatywę, by ją zamówić, a kto – żeby jej nie odsłaniać. Pozostały tylko pochodzące z lat 60-tych zdjęcia przypadkowego fotoreportera-kuracjusza, bez którego nie byłoby wiadomo, że taka w ogóle istniała.

Na starych pocztówkach tylko można zobaczyć trzy inne monumenty, z okresu sprzed 1945 r. Obelisk Otto Finscha, wybitnego ornitologa i odkrywcy, pochodzącego z Cieplic i dwa pomniki upamiętniające śmierć w I wojnie światowej mieszkańców Cieplic. Pierwszy stał przy dzisiejszej ulicy Cervi) oraz Sobieszowa (wystawiony przy ścieżce na Chojnik) z nazwiskami mieszkańców, którzy zginęli. Wszystkie trzy zniknęły z przestrzeni publicznej.

Zniknęły też drewniane rzeźby, wykonane przez członków tzw. Grupy Zająca, absolwentów Zespołu Szkół Rzemiosł Artystycznych. Przed kilkanaście lat zdobiły m.in. Plac Piastowski, (ale też Rynek w Jeleniej Górze), rozsypały się pod wpływem czasu. Rozeszły się też drogi członków tej Grupy…

Źródło: Fragment przygotowywanej książki o Cieplicach, Sobieszowie i Jagniątkowie

Ogłoszenia

Czytaj również

Czytelniczka: Skandaliczny abonament za wodę

O Parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Co się stało z biblioteką cystersów w Cieplicach

Czytaj również

Jak piękne są wspomnienia

Zaplecze dla kuracjuszy w Cieplicach przed wojną

Co tam ciepło w zimie!

Podwyżki podatków lokalnych

Jeleniogórskie dolce vita

Sukces zbiórki dla ratowników górskich

Skąd ul. Wincentego Pola?

Kto zadba o dawny cmentarz żydowski?

Dachowanie audi