Raport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Czwartek, 28 października
im. Szymona, Tadeusza

Region: Korzenie Śląska

Poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 7:31
Autor: Stanisław Firszt
Księga Henrykowska/fot. Agencja Gazeta
Fot. Archiwum S. Firszta/fot. Internet
W komentarzach do tekstów historycznych publikowanych w „Jelonce.com” bardzo często pojawiają się uwagi pod adresem piszących, że albo są „szwabami”, bo piszą o Niemcach, albo że piszą tylko o Niemcach w odniesieniu do dziejów Śląska i są germanofilami, a jednocześnie autorzy tych komentarzy proszą o pisanie tylko o Polakach i polskości tych ziem. Jest to prawdopodobnie wyraz trochę źle rozumianego patriotyzmu i niechęci do naszych zachodnich sąsiadów.

Dla pokrzepienia serc trzeba powiedzieć, że Niemcy, którzy do 1945 roku zamieszkiwali Dolny Śląsk, też mieli problemy z udowodnieniem niemieckości, albo przynajmniej germańskości tych ziem. Sytuacja ta powtarza się praktycznie od średniowiecza i związana jest ze zmianami w zaludnieniu na terenie Śląska.

Od czasów powstania niezależnych księstw śląskich, w pocz. XIII wieku, miały miejsce liczne procesy zmieniające w rezultacie zaludnienie tych obszarów. Na Śląsk z Zachodu przybywali koloniści zaproszeni przez piastowskich książąt, którzy zakładali miasta i wsie. Osiedlając się na stałe, stawali się sąsiadami autochtonicznej, miejscowej ludności, mieszali się z nią, tworząc nowe społeczeństwa. Proces ten trwał bardzo długo, przynajmniej 200-300 lat. Tak powstała mieszanka polsko-niemiecka: Ślązacy.

Do dzisiaj zachowało się niewiele źródeł pisanych, które wspominają o tamtych czasach, a jeśli już są to trzeba z nich wyławiać fragmenty mówiące o tym, kto zamieszkiwał te tereny w danym okresie. Jednym z takich źródeł jest tzw. Księga Henrykowska z XIII wieku, (Liber fundationis claustri sancte Marie Virginis in Heinrichow), w której opat Piotr opisuje powstanie i rozwój majątku klasztoru w Henrykowie.

Księga napisana jest w języku łacińskim, ale autor opisując wydarzenia i ludzi musiał posługiwać się ówczesnymi nazwami i imionami. Spotykamy tam cały szereg osób różnych narodowości (choć w XIII w. nie miało to znaczenia takiego jak dzisiaj). Byli wśród nich najliczniejsi Polacy, Niemcy, Francuzi i Włosi, ale również osoby z mieszanych małżeństw np. niemiecko-włoskich, polsko-niemieckich, czesko-polskich. Wśród odnotowanych imion najwięcej jest Polaków: Pirosz, Krzepisz, Żuk, Kołacz, Wilk, Przybysław, Boguchwał, Jeszko, Dzierżko, Wojsław, Gostach, Rybko, Bolesław, Racław, Głąb, Bogusz, Mroczek, Sobiesław, Mścisław, Milej, Dalebor, Sulisław, Kmiecik (ten ostatni był chłopem, brak mu było jednej ręki, a drugą miał bezwładną i przez to nazywany był podówczas przez Polaków „Kika”).

Wśród nich byli rycerze, posiadacze ziemscy i zwykli chłopi. Po drugiej stronie autor kroniki wymieniał też niemieckie imiona: Arnold, Bodo, Bertold, Baldwin, Gunter, Konrad, Menold, Albert, Adelmer, Henryk Spiegel. Wśród nich byli urzędnicy książęcy i rycerze. Już wówczas do 1241 roku, pojawiali się też ludzie z mieszanych małżeństw np. Albert (rycerz od lat zamieszkały na Śląsku, który po wyprawie (krucjacie) na Prusy pojął za żonę Niemkę). O takim mieszanym małżeństwie jest mowa w tej księdze, która cytuje pierwsze słowa po polsku w ogóle gdziekolwiek zapisane. Oto bowiem Czech Boguchwał litując się nad swoją grubą żoną Polką, która mełła na żarnach powiedział do niej „Daj ać ja pobraczę a ty poczywaj” (Daj ja pomielę, a ty odpoczywaj).
Księga mówi też o zagospodarowanych terenach, które przejmował klasztor i o jego sąsiadach. Dowiadujemy się wtedy do kogo należała wcześniej ziemia wokół klasztoru np. „… miał ówże Konrad niedaleko od klasztoru w Henrykowie pewną wieś, która w owym czasie nazywała się u Polaków „Jagielna”, albo „Z tego źródła płynie potok, który dzisiaj przepływa przez wieś Henryków, lecz sam potok zowie się Jagielna, a to z tego mianowicie powodu, ponieważ Polacy od dawna (!) w dolinie tego potoku często siali jagłę”.
Zakonnicy, którzy zakładali i rozbudowywali klasztor, jak wynika z kroniki, woleli mieć za sąsiadów Polaków a nie Niemców „… zaczął pomieniony Albert swoją Ciepłowodę, wraz z innymi wsiami osadzać Niemcami”, albo „Michał posiadał podówczas granice swojej posiadłości aż do naszego ogrodu. Lecz ów Michał usiłował częstokroć dokuczać klasztorowi, więc zasiedlił swe posiadłości Niemcami”.

Drugim średniowiecznym dokumentem, tym razem z XIV wieku, który w pewien sposób ilustruje sytuacje ludności na Śląsku jest, tzw. Kodeks lubiński z 1353 roku, przedstawiający żywot św. Jadwigi („Maior legende de beata Hedwigi”). Można go podzielić na 2 części. Pierwsza dotyczy czasów, kiedy żyła św. Jadwiga, a druga opisuje cuda po Jej śmierci. W pierwszej części spotykamy imiona ludzi z otoczenia księżnej do 1243 roku (śmierć Księżnej). Byli wśród nich Polacy: ksiądz Racław, siostra Racława, Bogumił oraz Niemcy: kanonik Herman, rycerz Henryk, dwórka Demoda, siostra Adelajda, służąca Gotlinda.

W drugiej części dotyczącej cudów po śmierci Księżnej (przed 1264 r.) występują: Witosława, Wacław, Idka, Przybysława, Miecz, Magusza, Witosław, Śniegula, Szczęsława, Przybko, Pietrucha, Zbylut, Bartumiła, Bogusława, Dobromiła, Więcynał, Wieńczysław, Siestromił, Stronisława, Racław i Kryśka, zapewne Polacy, oraz Juta, Wilhelm, brat Herman, Ulryk, Gotfryd, Bernard, Zygfryd, Adelajda, Folkmar, Hildebrandt, Gilbert, Bertrand, Bertold, Rodyk, Brechta najprawdopodobniej Niemcy.

Zwrócić trzeba uwagę, że w XIII wieku w dokumentach występują bardzo często imiona polskie. Można więc przypuszczać, że Polacy stanowili większość na Śląsku, wśród której coraz częściej pojawiali się Niemcy.

Duszpasterzami polskiej społeczności Śląska byli również Polacy. Wg spisu biskupów wrocławskich od XI wieku to oni przeważali na stolicy biskupiej. Byli to w XI-XIII w: Jan I, Żyrosław, Heymo (Imisław), Żyrosław II, Jarosław, Wawrzyniec, Tomasz I, Tomasz II, Władysław, Jan III. Byli wśród nich tez Niemcy: Hieronim, Piotr I, Henryk z Wierzbowa.

Od XIV wieku doszło do zwiększenia liczby Niemców na Śląsku, ludność mieszała się i zaczęło powstawać nowe mieszane społeczeństwo Ślązaków. Wszystko zagmatwało się. Na polskich korzeniach zaczęły wyrastać też korzenie niemieckie.

Kiedy w XVI-XIX wieku powstawały cztery kroniki jeleniogórskie, napisane przez Zellera, Herbsta, Hensela i Vogta, autorzy ci mieli problemy z odtworzeniem najdawniejszych dziejów Śląska. Np. Herbst napisał: „Śląsk należał w najdawniejszych udokumentowanych czasach do Polski, która od roku 842 znajdowała się pod panowaniem władcy z rodu Piastów. Prawnuk pierwszych Piastów Mieszko lub też Mieczysław przyjął chrzest, zawierając związek z czeską księżniczką Dobrawą w roku 965, wg ludowych przekazów w niedzielę Laetere”. Następnie wymienił kolejnych władców Śląska: Bolesława I Chrobrego, Mieszka II, Kazimierza, Bolesława II Śmiałego, Władysława Hermana, Bolesława III Krzywoustego, Władysława II Wygnańca, Bolesława IV Kędzierzawego, Bolesława I Wysokiego, Henryka Brodatego i Henryka Pobożnego (Trzej ostatni to już tylko książęta śląscy). Tak więc Herbst przyznał chcąc nie chcąc, że Śląsk przed wiekami był polski i władali nim Polacy.

Hensel, następny kronikarz, piszący już w czasach pruskich, nieco zmienił ton. Najpierw stwierdził, że najwcześniej Śląsk zamieszkiwali Germanie o czym mają świadczyć niektóre nazwy miejscowości, ale pisze też: „Wszelako i tu znajdują się wsie, których nazwy zdradzają słowiańskie pochodzenie, a i być mogą starszymi, niźli te o nazwach niemieckich”. Było to ostatnie potwierdzenie przez Niemców polskości Śląska. W okresie pruskim takich słów już nie znajdziemy, aż do 1945 roku. Niemcy chcieli udowodnić, że Śląsk był zawsze niemiecki.

Po wojnie ludność niemiecka prawie w 100% została wysiedlona z Dolnego Śląska i przeniosła się na Zachód. Na jej miejsce przyjechali osadnicy ze Wschodu - przede wszystkim Polacy. I to oni właśnie za wszelką cenę chcieli udowodnić, że Śląsk przez wiekami był polski. Wszelkie germańskie czy niemieckie ślady (powstawały tu przez kilkaset lat) były wymazywane i niszczone.

Co ciekawe, urzędnicy polscy w tamtym okresie wśród narodowości mieszkającej na Śląsku oprócz Niemców i Polaków wyróżnili także autochtonów (po 500 latach!). Jeszcze w 1954 roku tylko w Jeleniej Górze miało mieszkać 165 takich osób, przeważnie starców, kobiet i dzieci o nazwiskach Schiller, Witkowski i Ketsch. Aż 50% tych ludzi mówiło płynnie po polsku, reszta skąpo albo wcale.

Jeżeli chodzi o Śląsk (sztuczne podziały na Dolny, Górny i Opolski) - czym dalej na Wschód ślady germanizacji są coraz mniejsze, chociaż widać je do dzisiaj w naleciałościach w śląskiej gwarze, a wiele osób z Opolszczyzny i Górnego Śląska zna doskonale język niemiecki. Nie znaczy to, że są oni gorszymi Polakami od tych „nowych Ślązaków” (nie autochtonów) z Dolnego Śląska.

Z braku źródeł pisanych z dawnych czasów ludzie dowolnie interpretowali przynależność Śląska. O germańskości (niemieckości) lub słowiańskości (polskości) śląskich ziem dowodzą zabytki archeologiczne odkrywane w ziemi. W Kotlinie Jeleniogórskiej nie znaleziono jak dotychczas żadnych zabytków germańskich. Jeśli chodzi o słowiańskość tej ziemi, to potwierdza ją gród w Grabarach z VIII-IX wieku, oraz nieliczne zabytki z terenu miasta i grodu/zamku na Wzgórzu Krzywoustego z XII i XIII wieku. Do XIV wieku prawie wszystkie budowle i budynki wznoszone były z drewna. Niestety wszystkie zabytki do dziś istniejące (kościoły, kamienice i inne budowle) z XVI-XIX wieku potwierdzają istnienie tu kultury niemieckiej. Dotyczy to także dokumentów z tego okresu.

Taka jest historia tej ziemi i nic na to nie poradzimy. Tworzyli ją na zmianę Polacy i Niemcy. Po 1945 roku władali nią tylko Polacy. Przy tej okazji - Śląsk przed wojną w większości ewangelicki stał się ponownie katolicki. Każdy naród coś tutaj wniósł i pozostawił (pozostawia) swoje ślady.

Ogłoszenia

Czytaj również

Trwa modernizacja wysypiska

Uzdrowisko Świeradów Zdrój i jego okolice

Szlaki sporo kosztują

Czytaj również

Wilhelm Kubsz kapelan I Dywizji im. Kościuszki

Dzieje ratusza

Za Bobrem…

Wina w PRL–u

Wzorowa młodzież

Dziki coraz bardziej uciążliwe

Dwóch światłych ludzi doby reformacji z Jeleniej Góry

400–lecie ślubu Hansa Schaffgotscha z Barbarą

Dni Muzyki Papieskiej